Jazda próbna używanym autem: o co pytać i czego dotknąć

Jazda próbna używanym autem: o co pytać i czego dotknąć

Jazda próbna to często jedyne kilkanaście minut, w których możesz wyłapać problemy, za które potem zapłacisz tysiące. Sprzedający zwykle ma odpalone i ogrzane auto, gotowe do przejażdżki, a to akurat działa na twoją niekorzyść. Najwięcej powie samochód uruchamiany na zimno, dlatego pierwszą rzeczą jest prośba, żeby do twojego przyjazdu silnik pozostał wystudzony.

Zanim ruszysz

Zimny rozruch obnaża najwięcej. Zwróć uwagę, czy silnik odpala od razu i równo, czy z rury wydechowej nie buchnął siwy albo niebieskawy dym. Niebieski oznacza zużycie oleju, biały, który nie znika, to podejrzenie uszczelki pod głowicą. Otwórz korek wlewu oleju i zajrzyj, czy nie ma tam jasnej emulsji przypominającej majonez, bo to ten sam, kosztowny trop.

  • Sprawdź poziom i kolor płynów. Olej powinien być w normie, a płyn chłodniczy czysty, nie zaolejony.
  • Zerknij pod auto, na miejsce parkowania. Świeże plamy oleju czy wycieki to argument do negocjacji albo do rezygnacji.
  • Włącz na chwilę klimatyzację i nawiew na maksimum, posłuchaj, czy łożysko dmuchawy nie wyje.

Co czujesz i słyszysz na trasie

Wybierz różnorodną trasę: kawałek miasta, kawałek szybszej drogi i jeśli się da, jakaś nierówność. Puść na moment kierownicę na prostym, równym odcinku i sprawdź, czy auto nie ściąga w bok, co świadczy o geometrii albo zużytych elementach zawieszenia. Na nierównościach nasłuchuj stuków, które zwykle oznaczają zmęczone amortyzatory lub łączniki stabilizatora.

Przy hamowaniu auto powinno zatrzymywać się równo, bez ściągania i bez pulsowania pedału, które sugeruje pokrzywione tarcze. Przyspieszając na każdym biegu, sprawdź, czy nie ma szarpnięć i czy skrzynia, zwłaszcza automatyczna, zmienia biegi płynnie. Każdy nietypowy dźwięk to pytanie do zadania, a nie szczegół do zignorowania.

Papiery i finał

Po jeździe poproś o książkę serwisową i faktury za naprawy. Brak jakiejkolwiek historii przy aucie z dużym przebiegiem to sygnał ostrzegawczy. Jeśli wszystko gra, ale masz wątpliwości, umów się na inspekcję na stacji diagnostycznej lub u zaufanego mechanika. Sto kilkadziesiąt złotych za niezależną opinię to najlepiej wydane pieniądze przy zakupie używanego auta, bo kupujesz spokój zamiast loterii.