Mgła to jeden z tych warunków, w których intuicja często prowadzi nas w złą stronę. Naturalnym odruchem jest włączenie świateł drogowych, żeby zobaczyć więcej, tymczasem efekt jest odwrotny. Jesienne i zimowe poranki potrafią zaskoczyć gęstą mgłą w dolinach i nad rzekami, więc warto wiedzieć, co naprawdę poprawia widoczność, a co ją psuje.
Dlaczego światła drogowe szkodzą
Mgła to zawieszone w powietrzu kropelki wody, które odbijają światło. Mocny snop świateł drogowych odbija się od tej ściany i wraca prosto do oczu, tworząc oślepiającą, mleczną zasłonę. Dlatego we mgle używaj świateł mijania, a najlepiej w połączeniu z przednimi przeciwmgłowymi, które świecą nisko i szeroko, pod warstwą mgły, oświetlając krawędź jezdni.
Tylne światło przeciwmgłowe to z kolei twoja ochrona od tyłu, bo jest na tyle jasne, że jadący za tobą zauważy auto z większej odległości. Pamiętaj jednak, żeby wyłączyć je, gdy mgła zniknie, bo w normalnych warunkach po prostu oślepia innych i bywa mandatowane.
Tempo i odległość
We mgle jedź tak wolno, byś zdążył zatrzymać auto w zasięgu, jaki realnie widzisz. To kluczowa zasada, bo nadjeżdżające z tyłu auto czy stojąca przeszkoda pojawiają się nagle.
- Trzymaj się prawej krawędzi i orientuj według linii oraz słupków, a nie świateł auta z przodu, bo to ono może stać.
- Zwiększ odstęp od poprzedzającego pojazdu, bo droga hamowania na wilgotnej nawierzchni rośnie.
- Otwórz na chwilę okno i wycisz radio — czasem usłyszysz nadjeżdżający pojazd, zanim go zobaczysz.
Po zmroku w ogóle
Nawet bez mgły jazda nocą męczy bardziej, niż się wydaje. Oczy szybciej się nużą, a kontrast spada. Zadbaj o czyste szyby od wewnątrz, bo brudna szyba rozprasza światła i potęguje olśnienie. Patrz lekko w prawo, gdy z naprzeciwka jedzie auto z mocnymi reflektorami, zamiast wpatrywać się w ich światło. Zmęczenie jest największym zagrożeniem nocnej jazdy, więc przy dłuższej trasie planuj krótkie przerwy, zanim oczy zaczną się kleić.