Zgłoszenie zbycia i nabycia pojazdu online w 2026 roku: 30 dni, które kosztują nawet 1000 zł, jeśli je przegapisz

Po sprzedaży lub kupnie samochodu masz 30 dni na zgłoszenie tego faktu w CEPiK przez gov.pl. Kto się spóźni, może zapłacić nawet 1000 złotych — pokazujemy, jak zrobić to poprawnie za jednym razem.

Zgłoszenie zbycia i nabycia pojazdu online w 2026 roku: 30 dni, które kosztują nawet 1000 zł, jeśli je przegapisz

Pan Tomasz sprzedał swojego dziesięcioletniego passata w połowie lipca, przelał pieniądze na konto, podpisał umowę na masce samochodu i o całej sprawie zapomniał na dobre trzy tygodnie. We wrześniu przyszło pismo ze starostwa — okazało się, że termin na zgłoszenie zbycia pojazdu dawno minął, a kara za spóźnienie zaczyna się od dwustu złotych. Ta sama pułapka czeka na tysiące kierowców w Polsce każdego miesiąca, bo obowiązek zgłoszenia sprzedaży lub kupna auta w CEPiK wciąż należy do najczęściej ignorowanych przepisów ruchu drogowego, mimo że cała procedura zajmuje dosłownie kilka minut.

Trzydzieści dni, które łatwo przegapić

Artykuł 78 ustęp 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym nakłada obowiązek zawiadomienia starosty właściwego ze względu na miejsce zamieszkania lub siedzibę firmy o nabyciu bądź zbyciu pojazdu zarejestrowanego wcześniej na terenie Polski, i to w terminie 30 dni od dnia transakcji. Od nowelizacji, która weszła w życie 1 stycznia 2021 roku, obowiązek ten dotyczy obu stron umowy — zarówno sprzedającego, jak i kupującego — a nie tylko zbywcy, jak było przez lata wcześniej. W praktyce oznacza to, że jeśli sprzedajesz auto sąsiadowi zza płotu, oboje macie osobny obowiązek zgłoszenia tej samej transakcji, każde do swojego urzędu, i żadne z was nie zwalnia z tego obowiązku drugiej strony. Dotyczy to nie tylko klasycznej sprzedaży, ale też darowizny, zamiany czy przekazania auta w spadku po formalnym przyjęciu spadku, choć w tym ostatnim przypadku termin liczy się od innej daty i warto to sprawdzić indywidualnie u notariusza.

To reguła prosta w teorii, ale psuje ją jedno: spora część kierowców w ogóle nie wie, że termin obejmuje też kupującego, nie tylko sprzedającego, i dowiaduje się o tym dopiero z wezwania do zapłaty. Zdarza się też, że ktoś zgłasza transakcję, ale liczy termin od dnia, w którym faktycznie odebrał kluczyki, a nie od daty widniejącej na umowie — a to właśnie data z umowy jest tą, od której liczą się dni w CEPiK, nawet jeśli fizyczne przekazanie auta nastąpiło tydzień później. Dla par kupujących auto na spółkę albo dla rodzin, w których samochód formalnie zmienia właściciela między małżonkami, ten sam obowiązek obowiązuje tak samo — urząd nie robi wyjątku dla transakcji „w rodzinie".

Jak zgłosić zbycie lub nabycie pojazdu przez gov.pl

Zgłoszenie można złożyć wyłącznie elektronicznie przez serwis gov.pl, bez wizyty w urzędzie, o dowolnej porze dnia. Warunek jest jeden — musisz mieć sposób na potwierdzenie tożsamości online.

Czego potrzebujesz, zanim zaczniesz

  • Profilu zaufanego, e-dowodu albo aplikacji mObywatel z podpisem osobistym — bez jednego z nich formularza po prostu nie wyślesz.
  • Numeru rejestracyjnego i numeru VIN pojazdu.
  • Dokładnej daty i miejsca zawarcia umowy kupna-sprzedaży, darowizny lub zamiany.
  • Skanu albo czytelnego zdjęcia umowy — system wymaga załącznika, choć część danych drugiej strony pobiera automatycznie z rejestru.

Sam proces krok po kroku

  1. Wejdź na gov.pl i wyszukaj usługę „Zgłoś zbycie lub nabycie pojazdu zarejestrowanego w Polsce".
  2. Zaloguj się profilem zaufanym, e-dowodem albo aplikacją mObywatel.
  3. Wybierz, czy zgłaszasz zbycie, czy nabycie, i wskaż dokładną datę z umowy — od niej liczy się 30-dniowy termin.
  4. Uzupełnij dane pojazdu oraz drugiej strony transakcji i dołącz skan umowy.
  5. Wyślij wniosek. Urzędowe potwierdzenie trafia od razu na twoje konto gov.pl, bez kolejki i bez papierowego pisma.

Lepszy wybór to zgłoszenie online tego samego dnia, w którym podpisujesz umowę — najlepiej zanim jeszcze wyjedziesz spod domu sprzedającego, bo cała procedura zajmuje mniej czasu niż parzenie kawy. Nie warto odkładać tego „na później", bo dokładnie w ten sposób rodzą się spóźnienia, o których nikt nie myśli, dopóki nie przyjdzie wezwanie.

Co grozi za spóźnienie — i kto naprawdę płaci mandat

Sto dwadzieścia dni bez zgłoszenia to już nie zwykłe spóźnienie — to sytuacja, w której w razie stłuczki policja i towarzystwo ubezpieczeniowe będą szukać kogoś, kto od dawna nie ma nic wspólnego z tym autem.

Za niedopełnienie obowiązku w terminie grozi kara pieniężna od 200 do 1000 złotych, nakładana w drodze decyzji administracyjnej przez starostę — nie jest to mandat karny w rozumieniu kodeksu wykroczeń, tylko odrębna kara administracyjna z ustawy Prawo o ruchu drogowym. W praktyce urząd rzadko wszczyna postępowanie z automatu zaraz po upływie 30 dni; najczęściej sprawa wychodzi na jaw przy okazji kontroli drogowej, kolizji, mandatu za zdjęcie z fotoradaru wysłanego na stary adres albo przy próbie ubezpieczenia lub przeglądu pojazdu, gdy dane w systemie nie zgadzają się ze stanem faktycznym. Nie zmienia to jednak faktu, że obowiązek istnieje niezależnie od tego, czy ktoś go wyegzekwuje — sprzedawca, który nie zgłosił zbycia, teoretycznie odpowiada dalej za mandaty i opłaty naliczane na jego dane, dopóki nabywca albo on sam nie zaktualizuje rejestru. Dlatego dobrym nawykiem jest zachowanie potwierdzenia złożenia wniosku — numeru sprawy z gov.pl — na wypadek, gdyby po latach trzeba było udowodnić, że zgłoszenie faktycznie zostało wysłane w terminie.

Zgłoszenie w CEPiK to nie to samo co przerejestrowanie auta

Tu pojawia się nieporozumienie, które kosztuje ludzi realne pieniądze. Zgłoszenie zbycia lub nabycia pojazdu przez gov.pl aktualizuje wyłącznie dane w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców — jest bezpłatne i nie wymaga wizyty w urzędzie. Zupełnie inną sprawą jest przerejestrowanie pojazdu na nowego właściciela, czyli wpisanie go do dowodu rejestracyjnego — to procedura w wydziale komunikacji starostwa lub urzędu miasta, płatna i również obwarowana terminem 30 dni, tyle że opartym na osobnym przepisie tej samej ustawy. Opłata za samo przerejestrowanie, bez wymiany tablic, to zwykle nieco ponad sto złotych; jeśli nowy właściciel chce albo musi wymienić tablice rejestracyjne, rachunek rośnie do niespełna trzystu złotych, w zależności od cennika lokalnego urzędu i tego, czy trzeba wydać nową kartę pojazdu.

Unikaj założenia, że jedno zgłoszenie załatwia obie sprawy naraz — zgłoszenie w CEPiK i przerejestrowanie to dwa oddzielne wnioski, składane często w dwóch różnych okienkach, choć w tym samym urzędzie. Można zresztą zrobić wyłącznie zgłoszenie w CEPiK i jeździć dalej na starym dowodzie rejestracyjnym wystawionym na poprzedniego właściciela — prawo tego nie zabrania, dopóki dane faktycznego posiadacza są zaktualizowane w rejestrze, choć w praktyce większość kupujących i tak decyduje się na pełne przerejestrowanie przy okazji, głównie po to, żeby dowód rejestracyjny zgadzał się z dowodem osobistym przy każdej kontroli drogowej.

Sprowadziłeś auto z zagranicy? Termin jest ten sam, ale przepis inny

Dla aut kupionych za granicą i wwiezionych do Polski obowiązuje odrębna zasada z artykułu 71 ustęp 7 tej samej ustawy — właściciel ma 30 dni od sprowadzenia pojazdu na terytorium kraju na jego zarejestrowanie w wydziale komunikacji, a nie tylko na zgłoszenie w CEPiK. Za przekroczenie tego terminu grozi analogiczna kara pieniężna od 200 do 1000 złotych, więc mechanizm jest ten sam, choć podstawa prawna i moment, od którego liczy się termin, są inne niż przy zwykłej sprzedaży krajowej. Do rejestracji auta z zagranicy potrzeba kompletu dokumentów: dowodu własności, czyli faktury albo umowy kupna, zagranicznego dowodu rejestracyjnego, tłumaczenia przysięgłego dokumentów niesporządzonych po polsku oraz — w zależności od kraju pochodzenia i wieku pojazdu — potwierdzenia opłaconej akcyzy lub zwolnienia z niej. Kto sprowadza samochód z Niemiec czy Holandii w sierpniu, licząc na spokojne załatwienie formalności „jak znajdzie czas", często odkrywa po miesiącu, że czas mu się właśnie skończył.

Najczęstsze błędy przy sprzedaży i kupnie auta latem

Sezon wakacyjny to szczyt sprzedaży używanych aut w Polsce, więc to właśnie teraz najwięcej osób wpada w te same pułapki.

  • Wpisanie w umowie tylko daty podpisania, bez uwzględnienia, że to właśnie ona liczy się do terminu 30 dni — niezależnie od tego, kiedy faktycznie doszło do przekazania kluczyków.
  • Założenie, że komis samochodowy albo salon dopełni formalności zgłoszeniowych za klienta. Warto to sprawdzić pisemnie, bo w praktyce bywa różnie i nie każdy pośrednik traktuje to jako swój obowiązek.
  • Brak czytelnego skanu umowy — telefon zrobiony w słabym świetle na parkingu pod blokiem potrafi zepsuć cały wniosek i zmusić do składania go od nowa.
  • Zgłoszenie tylko przez jedną stronę transakcji, w przekonaniu, że to automatycznie zwalnia drugą stronę z tego samego obowiązku.

Trzydzieści dni mija szybciej, niż się wydaje, a formularz na gov.pl zajmuje mniej czasu niż odholowanie auta spod niewłaściwego znaku.